Ostatnie notki
Zakładki:
poszerzenie pola walki
Osobne przyjemności
|
poniedziałek, 23 lutego 2009
Tylko szybkie typy, i tylko w głównych kategoriach. Best picture: nie potrafię zrozumieć, jak mogło zabraknąć Changeling Eastwooda (definicyjnego filmu oskarowego) i Wrestlera Aronofsky'ego (po prostu świetnego filmu). Więc niech wygra Slumdog Millionaire – który pokazał, jak można zrobić film jednocześnie familijny i nie uproszczony nadmiernie. Best director: patrz wyżej. Best actor: niesamowita rola Rourke'a to po połowie robota ostatnich 15 lat jego życia i Aronofsky'ego. Więc jednak Langella, za genialnego Nixona. Best actress: tu mam braki. Oby nie Jolie – wygląda dobrze, ale aktorsko niewiele pokazała. Może Winslet, za oszpecenie? Best supporting actor: Heath Ledger zdominował film, w którym wystąpił. Nawet bez swojej pośmiertnej legendy. Best supporting actress: Marisa Tomei nie tyle za rolę, ile za niesamowitą oskarową suknię od Versace. No i Penelope Cruz – za przeurocze kłótnie z Javierem i scenę miłosną ze Scarlett.
sobota, 03 stycznia 2009
Są dwie dziedziny, które pozostają absolutnie powyżej moich zdolności intelektualnych: pogoda i biżuteria. Kiedy te tematy pojawiają się w rozmowie, jestem jak piesek, co wypadł z sań.
sobota, 27 grudnia 2008
Nie mam pojęcia, co to mówi o mieście – jeśli w ogóle cokolwiek – ale wigilijnym popołudniem w białostockim centrum otwarte były tylko cztery miejsca: sklep filatelistyczny, sex shop, [i]Alkohole Świata[/i] i konsulat białoruski.
wtorek, 05 sierpnia 2008
Wypracowaliśmy sobie ostatnio niezawodny
wskaźnik tego, że nie należy się już do młodzieży. Otóż jeśli w piątkowy
wieczór idziecie grupą do knajpy fusion, żeby pogadać & nadrobić wieści o sobie
nawzajem, z pewnością przekroczyliście jakąś smugę cienia.
Wraz z odkryciem Chinawoman zostało mi jednak objawione jeszcze lepsze kryterium.
poniedziałek, 04 sierpnia 2008
Hasan
wciąż jeszcze w rozjazdach, ale ja już wróciłem. Dziwne uczucie, złożone, i
jeszcze się z nim do końca nie uporałem. Więc póki tylko dwie pierwsze
refleksje.
#1, przy czytaniu polskich gazet
w samolocie pierwszy raz od kilku tygodni: dziwne są te polskie polityczne
obrażanki i parlamentarne aferki w kontekście rozmów w bejruckich kafejkach. Tu
wszyscy dyskutują o tym, czy cham to jednak za dużo powiedziane o
prezydencie. Tam zastanawialiśmy się, czy Trypolis
(i wcześniejsze walki w Bejrucie) to początek nowej wojny. Z drugiej strony, tu
i tam taka sama pozorność polityki, będącej tylko stylistyczną zasłoną dla
plemiennych przepychanek. Tyle tylko, że w Libanie każde plemię ma uzbrojoną milicję.
#2, podczas jazdy z Okęcia: ta Wawa to jednak
bardzo miłe i nudnawe miasto. Zieleń, przeeeestrzeń, życzliwi kierowcy…
czwartek, 03 lipca 2008
Nie tak dawno temu KKampf obchodził swoją pierwszą rocznicę. Nie dostał jednak żadnego prezentu (choć wiem, co blogi lubią najbardziej) – a naprawdę mu się należał. Bo tak:
niedziela, 01 czerwca 2008
Ostatnia płyta Cat
Power nie bardzo mi podeszła, postanowiłem więc wrócić do jej starszych rzeczy
i przekonać się, co ja w niej takiego widziałem.
Cat, wybacz, że w Ciebie zwątpiłem.
piątek, 09 maja 2008
Chodzi za mną ostatnio Sardynia. Odgrzewam zeszłoroczne plany wakacyjne. Zacząłem, ot, tak, czytać Campo Santo Sebalda. Którymś sobotnim popołudniem przypominałem sobie – bo wszedł mi znowu pod rękę – przepiękny podwójny album Tenore e Cuncordu de Orosei, co jeszcze tego samego wieczoru zaowocowało w Satu licznymi wściekłymi psami (oj, zbyt licznymi…) na koszt niejakiego Marco, wzruszonego tym, że na dalekiej Północy słuchają muzyki z jego stron rodzinnych. No a teraz nie mogę się odkleić od płyty Paolo Angeliego.
czwartek, 24 kwietnia 2008
Kiedy
byłem ostatnio w WFDiF, zobaczyłem na drzwiach
poniższe ogłoszenie. Mam wielki żal do DODy,
który bywa na Chełmskiej pilnując smażenia filmu ŁB, że nic mi nie powiedział.
Tak bardzo chciałem w tym zagrać!
Swoją drogą nie wiem jakim cudem, ale Galerianki można już było
obejrzeć na Oskariadzie. Albo
ogłoszenie mocno przedawnione, albo film pokazali jeszcze postprodukcyjny, albo
wyjątkowo szybko się z realizacją uwinęli.![]()
wtorek, 22 kwietnia 2008
Iza Kowalczyk przy okazji wystawy Christopha Rodde wspomniała ostatnio o poznańskiej pływalni miejskiej – w byłej synagodze. Rany, jak mogłem zapomnieć – to jedno z moich bardziej surrealistycznych doświadczeń ostatnich miesięcy!
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||